Podawać słoiczki, czy gotować samemu? Fakty i mity o samodzielnym gotowaniu dla dziecka.

PODAWAĆ SŁOICZKI, CZY GOTOWAĆ SAMEMU?

 

Jesteście na etapie rozszerzanie diety dziecka i nie macie pojęcia o co w tym wszystkim chodzi? HA! I wcale się Wam nie dziwię. W końcu wystarczy odpalić wszechmocny internet, żeby przekonać się o ilości sprzecznych teorii na ten temat! Wystarczy w eter internetu puścić pytanie o wprowadzenie glutenu do diety dziecka i już rozpętujemy prawdziwy chaos. Jedni będą pisać: wprowadź gluten, drudzy zaś straszyć: za nic w świecie, bo dziecko zachoruje na celiakię. I tak, my rodzice zostajemy z niczym, zdani na łaskę słoików i kaszek instant, które powoli w naszych oczach zaczynają przyjmować jedyną i najsłuszniejszą drogę postępowania. W końcu na słoiczkach jest napisane, to proszę podać od 4 miesiąca życia, a to od 6. Absolutnie każdy rodzic patrząc na nie może pomyśleć:

No chyba się na tym znają? Ktoś w końcu zatwierdza te wszystkie produkty i tym samym dopuszcza je do sprzedaży. Do tego te wszystkie certyfikaty, piękne naklejki, słodko-brudne bobaski z reklamy….

i takim to sposobem, producenci gotowej żywności dla dzieci MAJĄ NAS W GARŚCI.

 

Czy ja jestem przeciwniczką słoiczków? Nie, nie jestem. Cudne są i wygodne, kiedy brakuje nam czasu lub chęci do gotowania, a musimy naszemu maluchowi podać coś do jedzenia. Tak samo kocham wszelkie zamrożone warzywa na patelnię, czy inne gotowe dania ze słoików dla dorosłych, które niejednokrotnie uratowały mnie z opresji. Tyle, że nic co jest gotowe i milion razy przetworzone, i wysterylizowane, NIE MOŻE być tak zdrowe, smaczne i pachnące, jak wmawiają nam to uporczywie producenci gotowej żywności. Doooo teegooo jeeeszczaaa taaa ceeeenaaa. Czy znacie kogoś, kto niemal zbankrutował przy rozszerzaniu diety dziecku? No, ale wiem, wiem. Rynek ma swoje prawa i wszystko, co JEST PRZEZNACZONE DLA DZIECI musi kosztować.

 

Absolutnie nie chcę też przekonywać Was do porzucenia słoiczkowych przetworów na rzecz samodzielnego gotowania.

 

Dlaczego?

 

Ponieważ to Wy musicie zdecydować, jaka forma rozszerzania diety jest dla Was i Waszego dziecka najodpowiedniejsza. Moim jedynym celem jest obalenie kilku mitów, które krążą wokół samodzielnego gotowania przez które często młodzi rodzice decydują się na zakup gotowych dań. Jeśli spróbujecie samodzielnie przygotowywać posiłki i po prostu poczujecie, że to nie jest dla Was, to SERIO świat się nie zawali, a Waszym dzieciom nie zostanie wyrządzona niewyobrażalna krzywda 🙂 Wrzućcie na luz i po prostu spróbujcie przestawić się na dietę mieszaną, trochę słoików i trochę własnych specjałów 🙂 Bo tak naprawdę, to zestresowana, zmęczona, sterroryzowana mama, to najgorsze co może się przydarzyć dziecku, a nie wybór marchewki ze słoiczka zamiast tej z ekologicznego sklepiku. Dlatego nie dajmy się zwariować, a rozszerzanie diety poprzez samodzielne gotowanie potraktujmy jak przygodę. Uda się, to się uda 🙂 A jak nie, to nie :).

 

A więc do dzieła !

CZAS ODPOWIEDZIEĆ NA PYTANIE:

PODAWAĆ SŁOICZKI, CZY GOTOWAĆ SAMEMU?

 

🙂

 

Rodzice często przy rozszerzaniu diety wybierają gotowe słoiczki z kilku podstawowych powodów:

–> po pierwsze, brak spójnych informacji o rozszerzaniu diety powoduje, że boją się podjąć temat samodzielnego gotowania;

–> pod drugie, wierzą w to, iż obecne na rynku dania dla niemowląt stanowią zbilansowaną dietę pełną odpowiednich wartości odżywczych;

–> po trzecie, z góry zakładają, że gotowanie dziecku jest skomplikowane, wymaga czasu i poświęcenia;

–> po czwarte, nie wiedzą gdzie mogą kupić certyfikowaną żywność ekologiczną oraz boją się tego, że jest ona zbyt droga;

–> po piąte, po prostu wolą podawać gotowe dania, ponieważ (nie ma co ukrywać) odkręcenie słoiczka jest faktycznie szybkie, komfortowe i łatwe :).

 

Jak jest naprawdę?

 

Przygotowywanie samodzielnych posiłków jest czasochłonne i skomplikowane – mit czy fakt?

MIT. Przygotowanie posiłków nie jest ani czasochłonne, ani skomplikowane 🙂 Oczywiście, wszystko zależy od naszego kulinarnego talentu oraz od tego, jak bardzo nie lubimy lub lubimy przyrządzać dania 🙂 Prawda jednak jest taka, że na początku rozszerzania diety nasze dziecko nie potrzebuje skomplikowanych dań. Ugotowane na parze warzywa, owoce, czy wprowadzone w późniejszym czasie inne składniki nie wymagają od nas dużej ilości czasu spędzonego w kuchni nad garami. Wszystko tak naprawdę zależy od naszej organizacji oraz od zastosowaniu kilku sprytnych rozwiązań 🙂

Jak wygląda to u nas? Rano, kiedy Marceli jest już przebrany i gotowy do zabawy, nastawiam garnek z wodą. Kiedy woda zaczyna się gotować wkładam do garnka specjalne nakładki do gotowania na parze z różnymi warzywami. Raz była to sama marchewka, za drugim razem marchew z dynią, albo z ziemniakiem. I tak stopniowo dodawałam różne składniki. Warzywa gotowałam do momentu, aż były miękkie. Zawsze wykorzystywałam duuuży garnek, żeby nie musieć pilnować, czy woda z niego się wyparowała 🙂 Po ugotowaniu warzyw rozdrabniałam je widelcem i podawałam małemu 🙂 Akurat mój syn od początku preferował samodzielne jedzenie więc moja rola w karmieniu ograniczała się do nakładania jedzonka na łyżeczkę i podawania mu jej do ręki 🙂 Oczywiście nie oznacza to, że zajadał wszystko aż mu się uszy trzęsły 😀 😀 😀 Nie, nie 😀 To były kulinarne eksperymenty połączone z legalnym brudzeniem mamy, siebie i wszystkiego, co tylko ośmieliło się znaleźć w odległości metra od mojego dziecka 🙂 Szczerze powiedziawszy, to nawet mój pies bywa brudny od jego jedzenia…. co nadal stanowi to dla mnie zagadkę…. 😛

Następnie, między 7 a 8 miesiącem życia rozpoczęła się przygoda z mięskiem, kaszką manną, suchą bułą i różnymi kaszkami 🙂 Najczęściej ugotowane mięso na parze mieszam razem z warzywami i takie oto danie serwuje mojemu pierworodnemu 🙂 Czasem gotuje mini rosołek z pół szklanki wody, który starcza nam na dwa dni lub z większej ilości wody, który następnie zakręcam na gorąco w słoikach, dzięki czemu mam zapas gotowej zupki 🙂

I tak to mniej więcej wygląda 🙂 Młody ma obecnie skończone 8 miesięcy, czyli przygoda z samodzielnym gotowaniem trwa już dwa miesiące i nadal  nie stanowi dla mnie problemu 🙂

 

Jedzenie ze słoików jest lepsze, ponieważ  pochodzi z ekologicznych upraw.

 

MIT. Dlaczego niby jedzenie, które pochodzi ze słoika miałoby być zdrowsze od tego, co my przygotujemy samodzielnie w domu z świeżych składników zakupionych w ekologicznym sklepie, które również mają odpowiednie certyfikaty? Zresztą, nie wierzę, że w trakcie produkcji dań do słoików oglądany jest każdy owoc, czy warzywo w celu sprawdzenia jego jakości i świeżości. Raczej wszystko trafia do maszyny, która to mieli a sprawdzany jest ostateczny skład. Gotując samemu macie możliwość przekrojenia marchewki, czy jabłka, dzięki czemu realnie jesteście w stanie ocenić ich jakość 🙂 Krótko mówiąc, kupując dobry produkt z dobrego sklepu również zapewniacie swojemu dziecku przebadaną żywność, a dodatkowo macie pewność, że jest w pełni świeży  🙂

 

Stosując gotowe dania zapewniamy bardziej zróżnicowaną dietę.

 

FAKT, jeśli będziecie kupować jedynie marchewkę i ziemniaki, to faktycznie dieta będzie uboga w składniki. MIT, jeśli będziecie dbać o to aby sięgać po różne produkty zapewniacie mu równie zróżnicowaną dietę 🙂 .

 

Jedzenie ekologiczne jest drogie i ciężko je dostać.

MIT. Coraz prężniej działa serwis lokalny rolnik(więcej o nim znajdziesz tu), który zapewnia dowóz produktów do różnych punktów odbioru w całej Polsce. Dodatkowo, w większych miastach prężnie działają sklepy z ekologiczną żywnością, gdzie możecie poprosić o okazanie interesujących nas certyfikatów potwierdzających jakość proponowanych produktów. Co do ceny tej żywności, no cóż nie powiem, że jest tania, bo nie jest. Czasem za jedną większą gruszkę płacę 4 zł. Tyle, że słoiczki również są drogie, a z zakupionych produktów mogę przyrządzić dania, które nie są rozcieńczone wodą lub sokiem przez co są bardziej syte i starczają na dłużej. Tym samym w miesięcznym rozrachunku kupując świeże produkty zdecydowanie oszczędzam 🙂

 

Gotując samemu muszę codziennie robić zakupy, a nie mam na to czasu.

MIT. Osobiście kupuję produkty raz w tygodniu 🙂 Często w sklepach z żywnością ekologiczną można złożyć telefoniczne zamówienie na wybrane produkty i tym samym zawsze mamy pewność, co otrzymamy kiedy wybierzemy się do sklepu.

BIO kasze wystarczają na baardzoo długi okres czasu, tak samo jak zamrożone w pojemniczkach od lodu mięso 🙂 Tym samym jedynie warzywa i owoce musimy kupować regularnie 🙂

Jeśli skończą nam się produkty i nie będziemy mogli wybrać się do sklepu po nowe zawsze możemy sięgnąć po słoik. Pamiętajmy, że decydując się na gotowanie samemu nie zamykamy sobie drogi przed wyborem słoika w trudnej dla nas sytuacji:) To działa tak samo, jak z daniami dla dorosłych 🙂 Czasem sami zrobimy sos do ryżu, a czasem zamieszamy na patelni gotowego Łowicza 🙂 🙂

 

Prościej jest sięgnąć po słoik.

FAKT. Gotowanie samodzielne wymaga od nas wypracowania pewnego rytuału oraz CO NAJWAŻNIEJSZE pozytywnego nastawienia 🙂 Pamiętajcie, że każda z nas ma inną sytuację rodzinną, inne obowiązki, inne doświadczenia oraz przeróżne dzieci 🙂 Wierzę, absolutnie wierzę, kobietom które twierdzą, że nie mają czasu ani ochoty na bawienie się w przyrządzanie samodzielnych dań niemowlakom. No dobrze, dopuszczam też myśl, że wśród nich są również takie, które nie chcą tego po prostu robić a zasłaniają się brakiem czasu 🙂 🙂

Cudownie byłoby jednak, gdybyście od czasu do czasu spróbowały coś same przyrządzić 🙂 Taki brokuł na parze lub marcheweczkę 🙂 A już przecudownie by było, gdybyście przekonały się do normalnej kaszy manny a nie tej gotowej kaszki instant, która zawiera nie potrzebny cukier lub inne substancje słodzące.

 

Jedzenie ze słoików jest smaczniejsze.

MIT i NIE MIT. Faktem jest, że deserki zakrapiane sokami są słodsze od zwykłego startego jabłka, ale czy to musi dla Waszego dziecka oznaczać lepszy smak? Nie koniecznie.

Chcecie wiedzieć, kiedy ja postanowiłam sama gotować dania dla swojego dziecka? I tak Wam powiem 😛 ( kocham za to internet 😀 ). Tak więc było to na BABY SHOWER mojej przyjaciółki(Karolinko, pozdrawiam Cię serdecznie) na którym miałyśmy za zadanie odgadnąć smaki poszczególnych dań ze słoiczków. Ojeju, jeju jaaakiee onee były okroooopneee!! Do tej pory pamiętam smak i zapach dania z brokułem, kiedy ja absolutnie kocham brokuły. Serio, gdyby ktoś mnie częstował w dzieciństwie tymi zielonymi papkami,  a później zachęcał do jedzenia zielonych warzyw, to broniłabym się przed nimi rękami i nogami, i dlatego wcale się nie dziwię dzieciom, że wszystko co zielone kojarzy im się źle. I taka oto niewinna zabawa przekonała mnie do wypróbowania, czy samodzielne gotowanie i rozszerzanie diety dziecku faktycznie jest tak skomplikowane na jakie wygląda 🙂 Ufff, okazało się, że nie jest :).

 

Dzięki słoikom wiemy ile nasze dziecko zjadło.

 

Przede wszystkim, jeśli karmicie piersią to nie musicie się absolutnie przejmować tym ile gram posiłków stałych zjada wasze dziecko w pierwszym roku życia(niestety nie posiadam wystarczającej wiedzy na temat rozszerzania diety u dzieci na mm 🙁 ).

Po prostu, podajecie mu różnorodne produkty, rozwijacie jego tolerancję na smak zarówno gorzki, jak i bardziej słodkawy(ale bez dodatkowego dosładzania potraw!). Rozszerzanie diety w pierwszym roku życia ma na celu przygotować dziecko do dobrego startu w prawdziwą przygodę z jedzeniem. Waszym zadaniem jest pokazanie dziecku, że posiłki są czymś fajnym, przyjemnym a dodatkowo jeszcze napełniają brzuszek dając uczucie sytości. Dlatego tak ważne jest, aby szanować decyzję dziecka co do ilości zjadanych posiłków. Nie zmuszać go do jedzenia, ani nie serwować mu tych samych dań dzień pod dniu 🙂 Sami w końcu nie mamy ochoty jeść przez trzy dni z rzędu niedzielnego rosołku 😛

Pamiętajcie także, że rozszerzanie diety nie oznacza, iż zaczynacie dziecku ograniczać karmienie naturalne. W pierwszym roku życia, to mleko matki stanowi największe źródło zapotrzebowania na substancję odżywcze 🙂 Jeśli zaczniecie traktować posiłek, jako coś co zastępuje porę karmienia, to rozpoczynacie odstawianie dziecka od piersi a nie rozszerzacie mu diety, a to może stanowić przyczynę niedowagi u niemowląt po 6 miesiącu życia. Dlatego najpierw karmicie, dzięki czemu dziecko zjada to co ma największe źródło witamin, a następnie po określonym czasie podajcie mu posiłek stały( ja podaje po ok. 30 minutach).

 

Podsumowując odpowiedź na pytanie: podawać słoiczki, czy gotować samemu?

Przygotowywanie samodzielnych potraw nie jest tak trudne i czasochłonne, jak może się Wam wydawać 🙂 Dlatego warto spróbować podjąć się tego tematu, dzięki czemu nie tylko zadbamy o zasoby naszego portfela, ale także w pełni wprowadzimy nasze dziecko w kulinarny raj pełen zapachu, smaku i konsystencji 🙂 A przecież o to w tym wszystkim chodzi, prawda?

 

czy kaszki instant są zdrowe

Jeśli uznasz, że mój wpis jest wartościowy i rozwija wątpliwości związane z rozszerzaniem diety, to zachęcam Cię do jego polubienia i udostępnienia 🙂 No bo tak szczerze Ci powiem, to  każda Twoja łapka w górę i każdy Twój pozytywny komentarz doprowadza mnie do euforii szczęścia 😀 😀

 


Jeśli poszukujesz informacji na temat pozytywnych zasad, które ułatwiają rozszerzanie diety, to zapraszam Cię do wpisu: Bo jedzenie jest super! Nie takie sekretne sposoby na niejadka!


 

Polecam zajrzeć na poniższe strony:

AlantkoweBLW

Blog Małgorzaty Jackowskiej.

Szpinak robi blee.

 

jak odpieluchować dziecko

Tak się cieszę, że tu jesteś!

Szkoda, że nie mogę Cię zobaczyć, uściskać i na żywo zapytać, jak podoba Ci się mój blog 🙁

Jednak jest coś co oboje możemy zrobić, coś co pomoże nam bliżej się poznać 🙂

Wiesz, co to jest?

Możemy do siebie pisać!

Dlatego zachęcam Cię do komentowania, udostępniania moich postów i lajkowania na Facebooku, dzięki temu wiem które treści są  najbardziej pomocne i na czym powinnam się skupiać pisząc dla Ciebie 🙂

Karuzela Familijna, to moje miejsce w sieci, które pomaga mi na chwilę oderwać się od pewnego ujmującego, żywotnego małego człowieka 🙂

To również sposób na rozwijanie mojej miłości do animacji, organizacji spotkań i motywacji takich kobiet, jak TY i JA 🙂 Kobiet, które każdego dnia robią coś absolutnie wyjątkowego… kochają na całego swoje największe skarby 🙂

A każda miłość wymaga odwagi!

Dlatego jeszcze raz Ci przypominam:

Ej! Mamo! Masz prawo być z siebie dumna!

Pozdrawiam Cie serdecznie  i do następnego

Magda

Chcesz więcej???

To zapraszam Cię Tutaj( link do posłuchania – wywiad w radiu) i jeszcze tutaj (homo ignorantus….ciekawa lekcja biologii – koniecznie przeczytaj!) no i koniecznie wpadaj Tutaj (musisz, tu wejść!) !!!!

Mam jeszcze więcej tego, ale wiesz… nie lubię się narzucać 😀 😀

 

 

6 thoughts on “Podawać słoiczki, czy gotować samemu? Fakty i mity o samodzielnym gotowaniu dla dziecka.

  1. Co jutro robicie na obiad? Ja przyrzadze rumfordzka wedlug staropolskiego przepisu. Jest przepyszna, poszukajcie sobie w goglu: zupa rumfordzka babci

    1. zupa rumfordzka??? wiesz, że ja pierwszy raz spotykam się z taką nazwą! SERIO!! Brzmi ekstra, koniecznie musze sprawdzić, co to 🙂 ja jutro…. ziemniaki z kalafiorem 😀 a mały zupkę jarzynową 🙂 plus oczywiście ziemniak – jedno z jego ulubionych warzyw 🙂

  2. Bardzo fajny artykuł i przekonał mnie do gotowania samemu. Uwielbiam gotować i chce to robić, ale myślałam, że słoiki zdrowsze, a okazuje się, że jednak nie do końca. Wić8bede sama gotować dla mojej kruszynki es una no i oczywiście też niekiedy korzystać ze słoiczków w podróży albo jako dodatek do moich potraw 🙂 pozdrawiam wszystkie mamy

    1. bardzo się cieszę! i pamiętaj, że przede wszystkim warto podejść do tego na spokojnie 🙂 jeśli będziesz zmęczona, albo poczujesz że to nie dla Ciebie, to po prostu kup słoik 🙂 Twoje szczęście i spokój stanowi najważniejsze znaczenie dla Twojego dziecka 🙂 pamiętaj też, że z czasem gotowanie dla dziecka staje się coraz prostsze 🙂 im starsze tym więcej może jeść i też sama poczujesz się pewniej w kwestii rozszerzania diety 🙂 jeśli będziesz mieć jakieś pytania, to po prostu pisz 🙂 Buziaki dla WAS :*

  3. Wlaśnie wracam od pediatry i jestem zszokowana. Byłam absolutnie nastawiona na samodzielne gotowanie, a tu babka mi mówi, że absolutnie nie, bo słoiczki są eko, a żadne owoce i warzywa nie są. Dzięki za ten wpis, teraz wiem, że to jakiś absurd. Dziwię się, że pediatra ma w ogóle odwagę coś takiego gadać. Raczej powinni zachęcać młode mamy do samodzielnego gotowania…

    1. pediatra powiedział coś takiego?? Niestety, prawda jest taka, że producenci gotowej żywności wiele lat temu zrobili swoje wchodząc na rynek z świetnie przygotowanymi reklamami zachęcającymi ludzi do kupowania swoich produktów. Do tej pory zresztą kaszki przepełnione cukrem, olejami palmowymi są reklamowane jako wspaniały pomysł na posiłek dla dziecka mimo tego, że wg zaleceń zarówno Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej, jak i Światowej Organizacji Zdrowia powinniśmy unikać cukru w diecie tak małego dziecka.

      Oczywiście, jeżeli sytuacja tego wymaga lub nie jesteśmy w stanie sami przygotowywać posiłków, to sięgnijmy po gotowy produkt zwracając uwagę na jego skład. Obecnie można kupić niedosładzane kaszki czy musy owocowe zarówno bez cukru, jak i bez koncentratów soków. Nie pozwólmy sobie wmówić, że jesteśmy gorszymi rodzicami z tego lub innego powodu. Jedynie do czego zachęcam, to do świadomego wyboru produktów dla dzieci i świadomej decyzji, jak do rozszerzania diety podejdziemy.

      Ja gotowałam dziecku od początku do końca sama i zawsze podchodziłam do tego na spokojnie. Nie zmuszałam dziecka do jedzenia, nie liczyłam ile porcji zjadał. Teraz mój syn ma 18 miesięcy i widzę, że moje starania zaowocowały tym, że potrafi sam ocenić czy jest głodny, ile potrzebuje zjeść, komunikuje potrzebę jedzenia i picia oraz interesuje się tym co je i jak może to być podane.

      No i co ważne kocha zielone warzywa, które ugotowane na parze smakują wspaniale 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *