Jedna nieoczekiwana rzecz, którą warto mieć w domu po porodzie.

Jeśli jesteście kilka tygodni przed porodem, to najwyższy czas zadbać o siebie. Nie będę Was okłamywać, pierwszy miesiąc z noworodkiem, to jak połączenie filmu „I kto to mówi” z wszystkimi częściami „Iron Mana”. I choć macierzyństwo jest bezcenne i każdej kobiecie je śmiało mogę polecić, to bywają momenty totalnego ARMAGEDDONU.

Ojj o ile piękniejsze byłoby wtedy moje życie, gdybym mogła cofnąć czas i o tą jedną jedyną rzecz zadbać zanim urodził się mój syn… No cóż czasu nie cofnę, ale swoją obecną życiową mądrością mogę się podzielić. Tak też bierzcie z tego wszyscy i dzielcie się z innymi.

Kapusta, kapusta i jeszcze raz kapusta.

 

To warzywo, to arcydzieło. Rolnicy zajmujący się hodowlą kapusty powinni otrzymywać listy pochwalne od doradców laktacyjnych za wkład wniesiony w ratowanie statystyk karmienia piersią w Polsce, a sama kapusta powinna dostać Nobla.

To niepozorne warzywo jest naturalną tarczą obronną każdej kobiety przed zapaleniem piersi. Niestety, ale większość z Was po urodzeniu dziecka jest skazana na tzw. nawały pokarmowe oraz zastoje mleka w kanalikach. Najzdrowszym i zarazem najbardziej skutecznym sposobem na poradzenie sobie z tymi problemami jest okład z zimnych liści kapusty.

 


Krótko mówiąc liście kapusty stosujemy, gdy:

 

  • odczuwamy bolesne przepełnienie piersi;

  • wyczuwamy zgrubienia w kanalikach;

  • z przepełnionych i twardych piersi nie leci mleko;

  • pojawiło się zaczerwienie na piersiach;

  • wyraźnie widzimy, że produkcja mleka jest zbyt duża.

 


100% sprawdzony przepis na okład:

 

  • liście z białej kapusty myjemy, następnie chłodzimy w lodówce lub w zamrażarce (pamiętając o ich higienicznym przechowywaniu);

  • wyjmujemy parę liści i tłuczemy je tłuczkiem do momentu, aż puszczą swój drogocenny sok;

  • ubitymi liśćmi okładamy  piersi, unikając okolice brodawek, które absolutnie nie mrozimy;

  • zakładamy np. stary biustonosz w celu przytrzymania liści;

  • brodawki smarujemy kremem na bazie lanoliny, np. PureLan i osłaniamy wacikiem kosmetycznym;

  • taki okład nosimy do następnego karmienia lub jeśli bardzo nam przeszkadza przez min. 30 minut;

  • przed karmieniem bierzemy ciepły prysznic;

  • jeśli po ciepłym prysznicu nadal nie leci pokarm to możemy użyć laktatora w celu ściągnięcia zastoju;

  • okład z zimnej kapusty stosujemy do momentu, aż niepokojące objawy miną i tylko wtedy jest skuteczny;

  • warto go stosować także w nocy, ponieważ wówczas jest największe ryzyko pogłębienia zastoju pokarmu. Przede wszystkim wtedy rzadziej przystawiamy dziecko do piersi, często karmimy w pozycji leżącej, co utrudnia wypływ pokarmu z przygniatanych kanalików oraz mniej zwracamy uwagę na prawidłowe przystawienie malucha do piersi, ponieważ jesteśmy po prostu zmęczone.


Dlaczego warto bliżej zaprzyjaźnić się z tym niepozornym warzywem? Odpowiedź jest bardzo krótka, ponieważ:

TO NAPRAWDĘ DZIAŁA.

 

Kapusta działa przeciwzapalnie, wchłania guzki, zmniejsza uczucie ciężkości a dzięki schłodzeniu fantastycznie sprawdza się przy zahamowaniu gwałtownej laktacji. Dzięki niej redukujemy ryzyko zachorowania na zapalenie piersi do minimum.

I dlatego Wasi mężowie, superbohaterowie, mają za zadanie kupić dużą, białą kapustę. Następnie mają ją obrać z liści, umyć je i schować do zamrażarki, po to aby  móc szybko po nie sięgnąć, kiedy będą Wam potrzebne. I możecie mi uwierzyć, że dobrze mieć je przygotowane w domu, bo najczęściej godzina 0 wybija w środku nocy, kiedy ciężko o szybki ratunek…. 🙂

Niech Moc Kapusty Będzie Z Wami.

Powiązane tematy na blogu:

Torba do porodu: lista rzeczy gotowa do wydruku.

Wywiad z położną na temat pakowania torby do porodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *