Pomysł na biznes – przewrotny tekst o….???

Długo się zastanawiałam nad tym artykułem, w końcu nie codziennie oddaje się w czyjeś ręce pomysł na biznes wart miliony. Co prawda, będziecie musieli uzbroić się w cierpliwość, gdyż do realizacji mojego biznesplanu będziecie mogli przystąpić za około 15 lat. Z drugiej strony macie bardzo dużo czasu na rozplanowanie wydania każdej złotówki, którą dzięki mnie zarobicie. Proszę Was jedynie o jedno, kiedy zostaniecie MILIONERAMI, pomyślcie o mnie z życzliwością i wznieście toast za Karuzelę Familijną.

A oto hit nad hitami, czyli mój pomysł na biznes życia:

 

GPS SPOŁECZNY

Zaskoczeni? Nie przerywajcie czytania, obiecuję że udowodnię Wam, że wcale nie spadłam z krzesła robiąc sobie przy tym kuku w głowę, tylko naprawdę potrafię myśleć przyszłościowo.

Po pierwsze: Czym jest GPS SPOŁECZNY?

GPS SPOŁECZNY działać będzie na wzór obecnie funkcjonujących GPS- ÓW. Tyle że pomoże nam znaleźć odpowiednią drogę w codziennych sytuacjach społecznych z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć. I tak, gdy poczujemy się zagubieni w międzyludzkich relacjach lub w sytuacjach wymagających od nas odpowiedniego zachowania to sięgamy po nasz GPS SPOŁECZNY.

Czuję, że nadal nie rozumiecie idei mojego pomysłu. Dlatego najlepiej będzie, jeśli wytłumaczę Wam to na konkretnym przykładzie.

Mamy rok 2037. Osiemnastoletni Franek po raz pierwszy wybiera się samodzielnie do przychodni, aby skorzystać z porady lekarza. Franek, dotychczas po przekroczeniu progu przychodni uruchamiał swój telefon lub tablet w celu włączenia ulubionej gry. Przez to, nie dane mu było w ciągu tych 18 lat życia zaobserwować, jak powinien zachować się w sytuacji, kiedy będzie musiał sam umówić się na wizytę. Franek do tej pory nie zaprzątał sobie głowy taki informacjami jak: czym jest kolejka, gdzie są gabinety i jak powinien zwracać się do osób pracujących w przychodni. Dlatego, dzisiaj samodzielnie przekraczając po raz pierwszy próg budynku czuje się zagubiony i niepewny. Podobnie, jak my kiedy skręcimy w złą uliczkę w obcym mieście i już kompletnie nie wiemy, jak dotrzeć do celu. Naszemu Frankowi wyjść z opresji pomoże nasz GPS SPOŁECZNY. To on pokieruje go do odpowiedniej kolejki, podyktuje formułkę za pomocą której poinformuje Pielęgniarkę lub Recepcjonistkę po co przyszedł, a na koniec to za jego pomocą trafi do odpowiedniego gabinetu. Dzięki temu, nasz Franek nie będzie musiał już z nikim innym rozmawiać, gdyż całość informacji zostanie mu podana przez znajome i zawsze wierne urządzenie elektroniczne. Mało tego, po dotarciu do celu nasz GPS uruchomi grę, która umili Frankowi dalszy pobyt w przychodni. Uruchomiona gra wyłączy go od reszty społeczeństwa i zwolni od jakichkolwiek życzliwych gestów w stosunku do innych ludzi, gdyż po prostu nie będzie widział kobiety w ciąży, czy starszej osoby dla których zabrakło już miejsc siedzących w poczekalni.

Dlaczego GPS SPOŁECZNY w przyszłości będzie równie niezbędny, co dzisiejsza komórka?

Przede wszystkim, za X lat faktycznie zaobserwujemy dramatyczny spadek umiejętności społecznych i zachowań empatycznych. Jeśli dzisiaj masowo obserwujemy dzieci, które w wieku 2 lat potrafią włączyć komórkę, uruchomić grę, a następnie w nią zagrać przy czym ich rozwój mowy stoi w miejscu, to jak te same dzieci będą funkcjonować za 20 lat? I tu nie chodzi o to, że nie będą potrafiły mówić, a o to, że nie będą potrafiły komunikować się między sobą w różnych sytuacjach.

A dlaczego?

Ponieważ wkrótce do telefonu dołączy telewizor i komputer, który w dzisiejszych czasach spełnia funkcję elektronicznej niani. I tak powoli doprowadzamy do tego, że przedmioty które powinny nam pomagać w codziennym funkcjonowaniu, szkodzą nam. To bajka, gra, czat staje się dla naszych dzieci główną rozrywką. Wracając ze szkoły nie myślą o tym, żeby jak najszybciej zjeść i pobiec na boisko, czy na plac zabaw. Ich myśli zaprząta kolejny poziom gry do przejścia, czy śledzenie znajomych na Facebooku. I niestety, nawet jeśli my rodzice widzimy zaistniały problem, to rozkładamy z bezsilności ręce i stwierdzamy:

Nie da się. Ja w ich wieku byłem inny. Ach ta młodzież , itd., itd.

Ilu z nas się zastanawia, dlaczego my z chęcią wychodziliśmy z domu? Dlaczego kontakt bezpośredni z koleżankami i kolegami był nam potrzebny, jak powietrze? Dlaczego było nam szkoda cennego czasu, żeby pójść do domu i zjeść kanapkę i dlatego woleliśmy krzyczeć pod balkonami

Mamo, mamo, zrób mi kanapkę i rzuć przez balkon.

A mama choć zła, że ma z 4 piętra rzucać kanapką to i tak to robiła, bo wiedziała, że jesteśmy już od kilku godzin na dworze i żadna siła nas nie zaciągnie do domu skoro wszystkie dzieci z osiedla bawią się na trzepaku. I jeśli uważacie, że my nasze dzieciństwo spędzone na boiskach i placach zabaw zawdzięczamy temu, że w naszych czasach nie było tyle elektroniki to ja Was bardzo proszę…

Nie było bajek?

Nie było Tamagotchi, czyli zabawki dzięki której każdy z nas mógł opiekować się elektronicznym psem? Przyznajcie się, ile zwierzątek uśmierciliście, bo zabawa z kolegą okazała się lepszą frajdą?

Problem nie tkwi w rozwoju technologii. Technologia się rozwija po to aby ułatwić nam życie. Komputery, komórki, gry, bajki to wszystko mamy wykorzystywać tak, aby żyło nam się lepiej, wygodniej, łatwiej. Firma Ericsson wypuszczając w 1956 roku pierwszy prototyp telefonu komórkowego nie miała na celu ograniczyć nasze relacje społeczne, ale je ułatwić. To w naszych rękach wszystkie te przedmioty stały się tym, czym są teraz. I to my w takiej formie oddajemy je dzieciom w posiadanie.

Czuję, że część z Was się piekli. Niektórzy może już porzucili dalsze czytanie. Bo co ona tam wie? Ja tłumaczę i tłumaczę mojemu dziecku i żaden argument do niego nie dociera. Z komórką lub komputerem się nie wygra.

A ja Wam właśnie mówię, że nie z tymi przedmiotami mamy wygrywać tylko z naszymi nawykami i słabościami.

 

To my zasiadamy do stołu trzymając w jednej ręce telefon, a w drugiej łyżkę. To my mówimy naszemu dziecku, teraz muszę trochę odpocząć, po czym najczęściej sięgamy po pilot od telewizora. To my nie rozmawiamy z innymi ludźmi, których spotykamy w pociągu, na poczekalni lub na placu zabaw, tylko wolimy towarzystwo naszego telefonu. Niestety, ale będąc rodzicami, dziadkami, wujkami i ciociami stajemy się jednocześnie w pełni odpowiedzialni za kształtowanie przyszłych nawyków u naszych dzieci. Jeśli dla przykładu wejdziemy z dzieckiem do przychodni i w trakcie kilkuminutowego, a czasem kilkugodzinnego czekania na wizytę, zachęcimy dziecko do nawiązywania relacji z innymi dziećmi, zamiast wręczać mu telefon lub tablet, to nauczymy go trudnej sztuki komunikacji. Jeśli przy tym sami wybierzemy rozmowę z inną mamą, tatą lub babcią zamiast własny telefon, to nasze dziecko dostanie od nas informację:

Fajnie jest gdzieś wyjść, bo można spotkać kogoś nowego.

Moja mama/tata/babcia/ dziadek potrafią się zaprzyjaźnić z nową osobą więc mi też się uda.

Dobrze jest obserwować innych, bo dzięki temu czas szybciej mi zleci.

Wystarczy, jeśli przestaniemy zakładać, że NIC NIE DA SIĘ ZROBIĆ, BO NASZE DZIECI JUŻ TAKIE SĄ, a zaczniemy się zastanawiać, czego chcemy nasze dzieci nauczyć. Przecież każdy z nas marzy o tym, żeby jego dziecko w przyszłości potrafiło poradzić sobie w każdej sytuacji. Pragniemy, żeby jako uczeń, student, pracownik, szef, partner, przyjaciel wzbudzało wśród innych szacunek i sympatię. I przede wszystkim chcemy, żeby było otwarte, empatyczne i pełne kultury. Bez naszej pomocy nie uda mu się tego celu osiągnąć.

I tak mamy dwa wyjścia:

Pierwsze: pokazujemy naszemu dziecku, że mamy hobby, a telewizor, gra, czy komputer nie jest jedynym źródłem ukojenia po ciężkim dniu. Wychodzimy wspólnie na spacery, place zabaw, boisko, pakujemy nasze niedzielne śniadanie i urządzamy sobie piknik w parku. Rozmawiamy ze sobą, słuchamy się nawzajem i mówimy naszemu dziecku o zasadach jakie panują w różnych miejscach. Wieczorem sięgamy po planszówkę i tarzamy się ze śmiechu po dywanie. Jesteśmy razem i wspólnie staramy się żyć aktywnie i twórczo, zarówno dla siebie, jak i dla naszych dzieci.

Drugie: Biadolimy, że czasy są ciężkie. Odpalamy każdą dostępną elektronikę, oglądamy setny odcinek setnego serialu lub emocjonujemy się przed kolejnym w tym tygodniu meczem i planujemy nasz biznes życia, czyli GPS SPOŁECZNY, bo wkrótce będzie potrzebny ludzkości, jak tlen do życia.

I jeśli Was rozgniewałam, to trudno. Jeśli Was poruszyłam, to dobrze. A jeśli się ze mną zgadzacie, to przybijam Wam wszystkim piątkę i mocno Was dopinguje w aktywnym rodzicielstwie. Bo doskonale zdaje sobie sprawę z tego ile energii każdego dnia wkładacie w cały proces wychowywania własnych dzieci wierząc, że dzięki temu będą szczęśliwymi i zaradnymi ludźmi pełnymi pasji i motywacji do działania. Jestem z Wami i każdemu Wam z osobna dziękuję za Wasze zaangażowanie, miłość, poświęcony czas, a wiecie dlaczego? Ponieważ dzięki Wam i tylko dzięki Wam mamy szansę na fajną przyszłość wśród szczęśliwych dorosłych, a nie wśród wszechobecnego hejtu i biadolenia. Dlatego właśnie Wam z całego serca mówię:

DZIĘKUJĘ.

rozszerzanie diety dziecka

Cudnie, że tu jesteś 🙂

Jeśli podobał Ci się mój artykuł, to nie wahaj się go użyć 🙂

Za każde Twoje udostępnienie, komentarz i serduszko odpowiadam mocą uścisków 🙂

Jeśli jeszcze nie polubiłaś zakręconej na punkcie mam Karuzeli Familijnej, to

koniecznie nadrób zaległości 🙂

Nie martw się, że będę Cię bombardować milionem postów tygodniowo, to absolutnie nie w moim stylu 🙂

Jeśli tym razem nie podarowałaś mi swojego lajka,

to mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy, 

a wtedy na pewno zwalę Cię z nóg moim urokiem osobistym 😀

Życzę Ci wszystkiego NAJ :*

Buziaki

Magda

4 thoughts on “Pomysł na biznes – przewrotny tekst o….???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *